OTO MÓJ BLOG O SZYCIU I O ŻYCIU... BO UWIELBIAM ZASZYWAĆ SIĘ TWÓRCZO...



sobota, 14 lutego 2015

moje szare walentynki...

Ci co mnie znają to wiedzą że straszna ze mnie narzekajka...
ale jak tu nie narzekać jak wszystko się tak nie za dobrze układa...
Walentynki od 10 lat spędzamy uroczyście, czyli jest sukienka, elegancka koszula, wino, restauracja, spacer i nawet w zeszłym roku gdy nasza Zuziolinka miała pół roku było nam cudnie w trójkę w ten dzień. A w tym roku wszystko szare, wszystkie plany legły w gruzach. Walentynki spędzamy w domu: Zuzia chora i na dodatek w potwornym humorze (uszy mi już od jej płaczu i krzyku pękają a cierpliwość się kończy), siedzimy z mężem lekko podtruci (a może o zgrozo to jakaś grupa żołądkowa była), od 3 dni potwornie boli mnie głowa i przeziębienia od 2tygodni nie mogę doleczyć to jeszcze boje się poniedziałku bo nie wiem czy Zuzka wyzdrowieje a do pracy trzeba iść...
I o ile siedzenie w domu mi nie przeszkadza to z tymi bolącymi brzuchami nawet obiadu sobie zamówić nie możemy a o lampce wina to mogę tylko pomarzyć...
Nic mnie nie pociesza ani cudne słońce za oknem; bo wyjść by się chciało, ani moje zeszłoroczne dekoracyjne serce, które dla męża zrobiłam i od roku cieszy nasze oczy w sypialni, ani mnie już nie raduje najnowsza sakiewka, którą niedawno uszyłam...
 Moja sakiewka, pojemniczek jest bardzo dekoracyjna, może otulać wazon, można do niej włożyć biżuterię, owoce lub inne dekoracje stworzyć. Postanowiłam trzymać w niej zapachowe patyczki, których uzbierało się dość sporo po zużytych już zapachach...a pachną delikatnie nadal....


 Jedynie co mnie pociesza w tym dołującym szarym dniu to cudne białe tulipany od męża, które mi wręczył z samego rana i myśl że za chwilę wyciągnę moje odświętne czerwone talerze, które używamy tylko w rocznice naszego ślubu i w walentynki i położę na nich kawałeczek ziemniaczka i gotowane mięso co by choć trochę odświętnie było a bolący brzuch nie cierpiał bardziej....
 A....od dwóch lat w walentynki mężulas obdarowuje w ten dzień kwiatami nie tylko mnie ale również swoją najukochańszą córcię:)

to tyle użalania się 

pozdrawiam
szWaczka

12 komentarzy:

Fashiondoll.pl pisze...

Kochana piękne elementy! nie ma użalania się:)
pozdrowienia i całusy na Walentynki

Ola z Fashiondoll.pl

karmelowa pisze...

Karolciu,wiem o czym mówisz bo i u nas szpital domowy.Ja jedyne jeszcze w miarę łażę ale tez już mnie wszystko boli.
Piękne te twoje szaraczki a ja uwielbiam szarość i biel-choć wczoraj w końcu pozmieniałam je na b&w ;p
Zdróweczka wam życzę! Pozdrawiam :)

Moje nożyczki pisze...

Piękne to serce dla Męża.
Fajnie, że spędzacie co roku tak wykwintnie walentynki. Talerze na walentynki i rocznicę ślubu - świetny pomysł :)
Życzę powrotu do zdrowia ! :)

Panna Kropka pisze...

Bidulki ;( to wracajcie do zdrowia ;* Serce piękne, tulipanki też ;) Pozdrawiam

impresja pisze...

Dekoracja z sercem bardzo fajna i pasuje do wnętrza. Zdrowia :)

Latte House pisze...

U nas też ze zdrowiem nie najlepiej ostatnio:-) Czekam już na wiosnę!!
Kurujcie się, będzie dobrze!!
Pozdrawiam

Kasia Urbańska pisze...

Głowa do góry..Zawsze można sobie odbić ten dzień w innym terminie :) Przesyłam uśmiech dla Ciebie!

Paulina pisze...

Uwielbiam białe kwiaty! Niestety nie tak łatwo je kupić. Szczególnie ładne białe róże. A białe kwiaty są podobno najlepsze dla środowiska, bo białe pola kwiatowe odbijają promienie słoneczne co zmniejsza efekt cieplarniany :) Taka mała ciekawostka :)

Mamawszpilkach.pl pisze...

Oj Bidulko, choroby to nic przyjemnego - wiem, bo sama od końcu grudnia prawie siedzę w domu - angina, zapalenie zatok, zapalenie migdałków, zapalenie spojówek, angina, przeziębienie, angina, ospa. I to tak i ja i dzieci. Masakra. Odbijesz sobie w przyszłe Walentynki :) Pozdrawiam i zdrówka życze!!! Po każdej burzy przychodzi słońce :)

Avrea pisze...

zdrówka

szWaczka pisze...

dzięki wielkie za miłe słowa....choroba trochę odpuszcza ale za to zaczęły wychodzić małej kolejne zęby więc znów jest niezbyt ciekawie...potrzebuje spokoju, uporządkowanego dnia, spacerów i zabaw z córką, wolnych wieczorów i dobrego snu:) tego wszystkiego i Wam życzę:) byle by się dobrze wyspać:)

KRÓFKA pisze...

Taki czas też jest potrzebny, aby sprawdzić swoją wytrzymałość i wzajemne relacje nawet w wyjątkowych chwilach. To próba która daje siłę na przyszłość i wzmacnia rodzinę jeszcze bardziej. Pozdrawiam od nowa bo dawno mnie tu nie było :D