OTO MÓJ BLOG O SZYCIU I O ŻYCIU... BO UWIELBIAM ZASZYWAĆ SIĘ TWÓRCZO...



niedziela, 17 września 2017

przyjęcie urodzinowe w ogrodzie-ZIELONE URODZINY

Czasu minęło sporo do ostatniego mojego wpisu tutaj, długo się zbierałam z obrobieniem zdjęć i przygotowaniem ich do publikacji...
Ale udało się:)
oto jest moja relacja z czwartych urodzin córeczki




Od 4 lat mamy niebywałe szczęście że w dniu przyjęcia urodzinowego córki jest przepiękna wręcz upalna pogoda. Tak też było tego sierpniowego sobotniego dnia:) Upał....
Kolor przewodni przyjęcia (element najważniejszy) został już dawno wymyślony i przygotowywałam specjalnie wszystkie dekoracje i jedzenie szczególnie w tym kolorze.
CIEMNA ZIELEŃ




Zazwyczaj wszystko się zaczyna od znalezienia ogromnego obrusu lub kawałku materiałów w jakimś jednolitym fajnym kolorze:) i tak też udało mi się upolować prawie jednokolorowy materiał w miłym dla oka kolorze ciemnej zieleni (niestety zdjęcia nie do końca oddają jego odcień a szkoda).
Niestety w tym roku nie jestem z siebie, ze swoich przygotowań zbytnio zadowolona bo nie do końca udało mi się zrealizować plan na zieloną dekorację.
Były: zioła, balony, wiklinowe kule, zielony tort i większość zielonego jedzenia...
Do ostatniego dnia poszukiwałam wszędzie ciemno zielonych talerzy plastikowych i serwetek papierowych (których niestety nie zamówiłam dość wcześnie na necie) no i niestety nie udało się:(
Wpadka. Talerze były srebrne i ostro zielone:):):)








Oprócz głównego stołu dobrym pomysłem jest przygotowanie osobnego dość sporego stołu pomocniczego. Idealne miejsce do przygotowywania kawy, herbaty, trzymania dodatkowych elementów które niekoniecznie muszą stać na stole głównym. 
To też idealne honorowe miejsce na tort.




No i wjechał tort:)
Z tortem to zawsze muszę się bardzo dużo wcześniej namęczyć gdyż pieczenie to nie jest moja mocna strona jak również pieczenie i przygotowywanie słodkości jakoś specjalnie nie sprawia mi przyjemności więc męczę się przy tym okrutnie:)
Ale coś tam zrobić się udało.

ZIELONY tort z 4


Chyba nie był taki zły lub goście byli po prostu strasznie głodni bo został jedynie maleńki kawałek.


Oprócz zielonego tortu, który składał się barwionych biszkoptów, zielonych galaretek, szpinakowego zielonego ciasta, na stół wskoczył prosty czekoladowy biszkopt z zieloną galaretką i winogronami (nie załapał się na zdjęcie), oraz tarta z białą czekoladą i kiwi:)
Na kolację już tylko lekko zielone dodatki: sosiki/dipy, coś do przegryzania, własnej (mężowej) produkcji smalec, sałatki z brokułów lub sałaty no i grill (kiełbaski, steki, pieczarki, szaszłyki)



Było minęło.
Solenizantka bardzo zadowolona-głównie z balonów:):)

to tyle 

pozdrawiam
szWaczka

6 komentarzy:

katalog inspiracji pisze...

Widzę, ze było zdrowo i smacznie:)

hanuszka pisze...

Uwielbiam urodziny na zewnątrz. Moja córka także miała urodzinki na tarasie i w ogrodzie. Jest wiele plusów takiego rozwiązania, świeże powietrze, lepszy apetyt, no i dom uratowany przed najazdem małych Wikingów. :-) Pozdrawiam.

Magda /how she makes it pisze...

Wyobrażam sobie zachwyt gości, którzy znaleźli się w takim zielonym królestwie!! Fantastyczne miejsce na imprezki i wystrój cudo!! Nawet Ty jesteś w zielonej sukience!!! Dla mnie bomba!!!

Paulina Sz pisze...

Wow, przepięknie to przygotowałaś! Przyjęcie jak z bajki!

ThimbleLady pisze...

Fantastyczny pomysł na takie "tematyczne", a raczej kolorystyczne urodzinki. Przyjęcie jak z bajki tylko wypatrywać krążących nad głowami albo wynurzających się zza drzewa elfów. Jest pięknie.

szWaczka pisze...

dziękuje że jesteście:) że do mnie wpadacie i miłe słowa piszecie:) dzięki dziewczyny:* staram się dalej....